PITCHFORK:

widełki służące do naprawiania greenu  po uderzeniu piłki.

Aktualności

2010-08-27

Kalinowe Pola Golf Club Sailing Team

W miniony weekend (21 – 22 sierpnia) odbyły się ostatnie regaty cyklu Delphia Cup. Zakończenie po raz kolejny miało miejsce w malowniczym Mrągowie nad jeziorem Czos. Te regaty żeglarze zapamiętają na długo, bowiem sprawiły one spore przetasowania w stawce, a wszystko za sprawą ostatniego wyścigu.
W Mrągowie zaplanowano w sumie siedem wyścigów, w tym jeden VIP-owski (każdej z załóg towarzyszył jeden z zaproszonych przez organizatora gość). Warunki pogodowe przez cały weekend były bardzo zmienne. Wiatr o sile 2-3 Bf często zmieniał kierunek oraz siłę, co wymagało od załóg pełnej koncentracji i maksymalnego wyczucia akwenu.
W trakcie regat świetnie pływała świebodzińska załoga Kalinowe Pola Golf Club, która w tym roku zadebiutowała w cyklu Delphia Cup. Z każdym kolejnym wyścigiem i  z każdym zwrotem nabiera doświadczenia i zaczyna ścigać czołówkę. Swoją determinację pokazała właśnie w Mrągowie, gdzie wygrywając ostatni wyścig „zamieszała” w klasyfikacji generalnej regat.
Załoga Kalinowych Pól (Piotr Kotwicki –sternik, Remigiusz Horodyski, Piotr Zawistowski i Piotr Działoszewski) już w pierwszym sobotnim wyścigu dała pozostałym załogom wyraźny sygnał, iż w przyszłym sezonie będą musiały się z nią poważnie liczyć. Prowadząc przez niemal cały wyścig świebodzinianie oddali niestety prowadzenie na ostatnim kursie na wiatr jachtowi PGNiG Bezpiecznie Nad Wodą ze sternikiem Zbigniewem Kanią (wielokrotny reprezentant Polski, mistrz świata i olimpijczyk).
Kolejne wyścigi „kalinowi” popłynęli ze zmiennym szczęściem przekraczając linię mety m.in. na 5, 6 i 3 miejscu. Ostatecznie pierwszy dzień rywalizacji zakończyli na piątej pozycji.
Pierwszy niedzielny wyścig nie wróżył najlepiej żeglarzom Kalinowych Pól. Załoga P. Kotwickiego zameldowała się na szóstej pozycji. Jednak kolejny, a zarazem ostatni, okazał się kluczowym dla całych regat. Po świetnym stracie „kalinowi” zameldowali się na górnej boi na pierwszej pozycji. Tuż za nimi płynęła załoga jachtu Ford Kuga ze sternikiem Andrzejem Czapskim. Jednak Piotr Kotwicki nie pozwolił dogonić się „Fordowi”, a co więcej nawet powiększył przewagę nad konkurentem odnosząc tym samym pierwsze zwycięstwo na Delphi. Ostatecznie w Mrągowie Kalinowe Pola zajęły czwarte miejsce. Computec kończył wyścigi w ogonie, a w konsekwencji zajął ostatnią dziewiątą pozycję.
Ten układ „zamieszał” nieco w stawce. Dzięki drugiemu miejscu w tym wyścigu Ford zapewnił sobie zwycięstwo w cyklu Delphia CUP, a załoga „kalinowych Pól” awansowała na szóstą pozycję w rankingu. Piątą zajął Computec z wyraźną przewagą 13,5 punktu  nad rywalami ze Świebodzina (do czwartej stracił zaledwie 4,5).
Dlaczego w Mrągowie Venti Quatro Computec wypadł, delikatnie mówiąc, niezbyt dobrze? Tym razem za sterem jachtu, pod nieobecność Macieja Gałązki, zasiadł Fabian Mackiewicz (pływali z nim Jacek Dydyń, Maciej Wilewski i Łukasz Chomin) dla którego był to debiut w roli sternika. - Z perspektywy naszej załogi był to najmniej udany występ w tym roku. Na wynik końcowy złożyło się wiele elementów, w tym zmiana sternika, a co za tym idzie brak opływania i zgrania w nowym ustawieniu. Krótko mówiąc, zbyt mało wspólnie spędzonych godzin na wodzie. Jest to też dowód na to, jak bardzo ważne w naszym pływaniu są szczegóły i detale, które wpływają na końcowy wynik regat. Jako doświadczeni żeglarze liczyliśmy się z tym i dlatego te regaty potraktowaliśmy jako poligon do zbierania kolejnych, nowych doświadczeń. Wynik mógł być dużo lepszy gdyby nie przegrany protest w ostatnim wyścigu, co zepchnęło naszą załogę z 7 na 9 pozycję. Patrząc na zakończony już sezon trzeba powiedzieć, że jesteśmy z niego bardzo zadowoleni.  Zanotowaliśmy wyraźny progres, czego dowodem jest nasze wicemistrzostwo w Gdyni. – podsumowuje Maciej Gałązka, który jednocześnie docenia drugą świebodzińską załogę. - Na wyrazy uznania zasługują nasi przyjaciele z załogi Kalinowe Pola Golf Club, którzy zaliczyli najlepszy występ w tym sezonie i wygrali w pięknym stylu ostatni wyścig, pokazując wszystkim, że nie można ich lekceważyć w przyszłym roku.
Przed świebodzińskimi żeglarzami sezon zimowy, czyli czas na pracę przy sprzęcie, nad kondycją, a także na planowanie kolejnych startów. 

website awards